czwartek, 24 stycznia 2013

Wieża radości, wieża samotności...



Nie mogę zasnąć.

Przez głowę przewalają się myśli związane z pracą, sprawami pozostawionymi w Polsce, z bliskimi mi ludźmi i z nadchodzącym weekendem.

Czas sobie płynie, wymyka się z mojej puli przeznaczonej na sen. Właśnie myśl o czasie skłoniła mnie do umieszczenia tego krótkiego postu.

Główną bohaterką dzisiejszego odcinka będzie Wieża Nadreńska – Rheinturm. 


Za dnia, poza wielkością, nie wyróżnia się niczym specjalnym. Stoi smutna i samotna.Pierdyliard ton betonu, trochę szkła, metalu i ju. Można z niej podziwiać panoramę miasta, wstążkę Renu i niebo. 

Nocą natomiast, gdy do akcji wkraczają światła w różnych kolorach, wieża zamienia się w... zegar.


Widzicie te czerwone pierścienie? To podziałki. Jasne punkty to czas. Nad pierwszym pierścieniem znajduje się godzina, między pierścieniami minuty, a na dole sekundy. Z tego, co się dowiedziałam, zegar ten wpisał się nawet do Księgi Rekordów Guinnessa jako "najdłuższy" na świecie...

Ot, taka ciekawostka.

OK, czas spać. Policzyć baranki, te sprawy...

A propos baranków... Wczoraj wysiadłam z U-Bahna przed mostem i wybrałam się przyjrzeć z bliska owcom.
Przez chwilę poczułam się jak w Anglii... :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz